XOP - Recenzja z Timim
Napisane przez: timiutox - 01-03-2018, 01:08 PM - Forum: Artykuły, felietony, recenzje - Odpowiedzi (2)

Ciekawe, czy pamiętasz pełniaki dodawane do płyt?

Tak, dziś dalej to robią, jednak kiedyś nie było steama, internet był mało dostępny i taka płytka z nową grą, często ratowała dzień, zaskakując Cię jakimś ciekawym pełniakiem. Kiedyś dokonywałem zakupów sporej ilości czasopism, do której była dodawana płytka. Kiedyś płytki z pełnymi grami dodawali prawie wszędzie, nawet i w "Przyjaciółce" czy innej pani domu. Wychodziły też niszowe czasopisma dla dzieci i zaliczam do niego "Świat Przygód z Hugo" z tym trollem z Polsatu. W tym magazynie ujście miały różne gry i co ciekawe - znacząco odbiegające od "dla dzieci".

Co powiecie na to, że do czasopisma kierowanego dla dzieci, dodali kiedyś shotemupa, gdzie w krwistej eksplozji wybucha smok z dźwiękami soczystej posoki? Grę, w której kreatury bardziej nadawały by się do koszmaru dorosłej osoby, niż do pokazania dziecku? Grę o sporym poziomie trudności, przez bullet hell?

Jeśli ciebie zainteresowałem, to zapraszam na jedyny materiał w internecie o grze XOP - Shotem'upowym light bullet hellu Duży uśmiech

 


  Zdalnie sterowany Nissan GT-R czyli GT Sport na żywo
Napisane przez: Schizo - 10-14-2017, 07:51 PM - Forum: Newsy ze świata gamingu - Odpowiedzi (8)

Premiera długo oczekiwanego Gran Turismo Sport tuż tuż.
Z tej okazji Sony wraz z Nissanem stworzyli zdalnie sterowanego GT-R/C.
Jakby tego było mało, autem można sterować za pomocą kontrolera DualShock 4.

Auto zostało poprowadzone przez Janna Mardenborougha, który zwyciężył w GT Academy - Jest to inicjatywa, dzięki której dotychczas wirtualni kierowcy mogli spróbować swoich sił w rzeczywistości i stać się zawodowymi kierowcami wyścigowymi.
Samochód przeszedł testy na torze Silverstone, gdzie sterowany był z poziomu helikoptera.
Tak kontrolowany Nissan zdołał osiągnąć maksymalną prędkość 211 km/h - z jednej strony nie jest to może jakaś porażająca prędkość, ale nie da się ukryć, że na Jannie ciążyła niemała odpowiedzialność Uśmiech
Tych, którzy są ciekawi, jak całość wyglądała w praktyce, zapraszam do obejrzenia filmu:



Szczerze mówiąc to sam chętnie bym wypróbował taki typ rozrywki Duży uśmiech A Wy?


  Life is Strange (PC)
Napisane przez: SHMURDA96 - 01-20-2016, 11:00 AM - Forum: Newsy ze świata gamingu - Odpowiedzi (6)

"Epizodyczna gra przygodowa, której akcja rozgrywa się w małym amerykańskim mieście. Główna bohaterka produkcji odkrywa w sobie moc cofania się w czasie, z której korzysta, by rozwiązać zagadkę zaginięcia koleżanki ze studiów. Formuła tytułu wzorowana jest na hitowych seriach studia Telltale, takich jak The Walking Dead. W trakcie historii gracze podejmują decyzje wpływające na jej przebieg."

Gra ma się ukazać 22 stycznia, jakie są wasze opinie, jak oceniacie ją po zapowiedziach? Będzie na czym zawiesić oko?


  Mafia 3
Napisane przez: Schizo - 12-20-2015, 05:15 PM - Forum: Newsy ze świata gamingu - Odpowiedzi (8)

Kilka dni temu ukazał się film, prezentujący rozgrywkę w nadchodzącej, trzeciej części Mafii. Szczerze przyznam, że bardzo spodobała mi się oprawa graficzna tytułu, jak i sama mechanika gry. Jednak są niektóre rzeczy, które mnie trochę kłują w oczy. Na przykład prowadzenie auta - chwilami mam wrażenie, że auta "pływają" po asfalcie i nie do końca naturalnie się zachowują. W pewnym momencie na filmie, widać też wypadającą broń, która buja się na lewo i prawo, choć prawa fizyki raczej czegoś takiego nie przewidują. Kłuje mnie w oczy też to, że te auta wybuchają jakby przy każdej możliwej okazji. Z filmu wynika, że twórcy po części mieli taki cel, ale byle jakie dachowanie czy zderzenie nie kończy się przecież od razu wybuchem...Jestem ciekaw efektu końcowego. Mi osobiście w drugą część Mafii grało się bardzo fajnie. Wiadomo, że nie był to może aż taki majstersztyk pod kątem fabuły, jak pierwsza część, ale grało się przyjemnie. Względem drugiej części, podobno będzie się dało nieco bardziej eksplorować ten otwarty świat - mam taką cichą nadzieję, bo jednak od czasu do czasu lubię sobie "pozwiedzać" grę Duży uśmiech
Dla zainteresowanych podsyłam film:

[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=_Xtq18Vmh3s[/youtube]

A jak Wam się podoba podgląd z wczesnej alfy?


  Evolve (2015) [Recenzja]
Napisane przez: Mr. Puma94 - 12-19-2015, 12:17 PM - Forum: Artykuły, felietony, recenzje - Odpowiedzi (3)

[Obrazek: 61sS96UxDwL.jpg]

Grę ukończyłem na platformie: Ps4. Zdjęcia w recenzji oznaczone znakiem [MP] zostały zrobione przeze mnie podczas gry.

DEWELOPER: Turtle rock. WYDAWCA: 2k Games PREMIERA: 10.02.2015 WERSJA PL: Nie ONLINE: Tak PEGI: 18 GRACZE: 1-5 PLATFORMA: Ps4, XONE, PC GATUNEK: strzelanina fpp, multiplayer

Jest w tej grze coś pięknego i monumentalnego co przyciąga do ekranu. Kiedy z czteroosobową ekipą znajomych przeczesujesz gęstą dżunglę w poszukiwaniu potężnego potwora. A nagle zaczyna padać rześki, tropikalny deszcz. Czujesz się jak w filmie Predators. Wraz z błyskawicami, mieszają się odgłosy innych istot tej dziwnej planety, które również czyhają na nas w ukryciu. Podążacie za śladami prowadzącymi do rozwiniętych jaskiń. Nikt nie wie co czeka tam w środku. Dlaczego potwór się tam ukrył? Nasłuchujesz każdy dźwięk. Odgłos odlatujących ptaków daje wam znać, że coś nie opodal się poruszyło. Po kilku minutach wpadasz w zasadzkę. Bestia stara się rozdzielić graczy, tak aby za bardzo ze sobą nie współpracowali. W końcu ginie jeden z Twoich znajomych, a potem następny i następny. Besta zostawiła Cię na deser. Uciekasz ile sił w nogach, bo sam nie dasz rady. Musisz tak długo machać nogami, aż odrodzą się Twoi kompani. Jeśli masz dużo szczęścia zginiesz przed respawnem. Bestia wyewoluowała na trzeci poziom (najwyższy), a tą bestią jest inny gracz. Być może twój znajomy.

Potwory i spółka

Evolve pokazuje grom multiplayer środkowy palec. Nie podąża za utartymi schematami, nie próbuje udawać popularnych tytułów z pokroju Call of Duty. Zamiast tego promuje ścisłą współprace miedzy graczami. Celem zazwyczaj jest jeden potwór kierowany także przez żywego gracza. Nie ma tutaj jednak szybkich akcji. Wszystko rozwija się stopniowo i z czasem. Mecze mogą trwać niekiedy nawet po kilkanaście minut. To zabawka w kotka i w myszkę. Zasady są proste - tropiciele vs potwór, rozgrywka jednak nie jest już taka banalna. Bez odpowiedniej i zgranej ekipy Evolve jest ciężkie do strawienia.

Zanim jednak przejdę do omówienia najistotniejszego członu gameplayu, kilka słów o fabule. Szczerze powiedziawszy określenie "fabuła" jest na wyraz przesadzone. Dostajemy tylko skrawek historii, która jest zresztą bardzo prosta. Wszystko opiera się na cennych surowcach znajdujących się na różnych planetach. Niestety transport nie jest do końca możliwy, ze względu na fakt, że powierzchnie tych planet są zamieszkałe przez groźne istoty. Dlatego do pozbycia się tego problemu powołano jednostkę tropicieli, która ma za zadanie przede wszystkim oczyścić te miejsca i wprowadzić tam zdolnych do pracy ludzi. Evolve nie boi się wypinać na fabułę i dobitnie pokazuje to na każdym kroku. Tu chodzi tylko o kooperacje. Zaawansowaną jak nigdy wcześnie...

[Obrazek: image.jpg]

Czterech łowców vs jeden potwór. Tropicieli podzielono na cztery klasy postaci: Medyk, żołnierz, wsparcie i trapper. Do każdej klasy przypisano odpowiednią ilość postaci, różniących się specjalnymi umiejętnościami. Każdy tu znajdzie coś dla siebie, wybierając żołnierza musisz ciągle koncentrować ogień w stronę wroga. To on ma za zadanie zadawać jak najwięcej obrażeń kiedy jest to możliwe. W ekwipunku tej klasy znajdziemy oczywiście potężne karabiny maszynowe i długie rakietnice.
Medyk to najtrudniejsza do opanowana klasa. Na stracie szybko odrzuci niecierpliwych graczy nastawionych na prucie ołowiem. W pierwszej kolejności musimy utrzymywać poziom zdrowia naszej drużyny. Val dysponuje specjalną snajperką - jednym celnym strzałem możemy rozbić znaczną cześć pancerza wroga. Najważniejszym skillem jest jednak okrąg otaczający ją i leczący pobliskich sprzymierzeńców. Strzelając do partnerów "uleczającą" amunicją szybko podniesiemy ich pasek zdrowia. Niektóre postacie medyków potrafią wskrzeszać martwych graczy - tak robi Lazarus.
Trapperem grałem najczęściej i szybko pokochałem tą specjalizacje. Do moich obowiązków należało szczegółowe tropienie i zamykanie potwora w energetycznej pułapce, odcinając mu drogę ucieczki. Granatami spowalniałem dziada, a unikalnym pistoletem zaznaczałem go na mini mapie, aby gracze nie stracili go z oczu. To podstawowe umiejętności Abiego, typowego amerykańskiego redneka. Wąsaty Griffin działa podobnie, ale oprócz tego posiada hak trzymający oponenta na krótkim dystansie. Inni gracze wówczas mają czas by działać. Maggie do tropienia posyła swoją "maskotkę" o imieniu Deaisy. Posłuszna psina szybko wywęszy monstrum i podąży za tropem. Jeśli jest on właściwy, dotarcie do celu nie powinno sprawić większych problemów.
Klasa postaci "wsparcie" ucieszy osoby kochające taktyczną rozwałkę. Jak sama nazwa wskazuje, musi wesprzeć innych graczy dostarczając im ochronną tarczę, paliwo do jetpacków lub inne atrybuty takie jak szybkość. Nie jest to jednak zwykłe "dostarczanie". Robimy to używając specjalnych zabawek, głównie potężnych broni. Stary Hank potrafi nawet zrzucić kilka rakiet na potwora zadając mu sporą ilość obrażeń, a śmiesznym, żółtym robotem rozstawimy kilka wieżyczek.

Wcielając się w tropiciela trzeba porzucić szablonowe myślenie i dotychczasowe przyzwyczajenia. Trafiamy na wielki obszar i zaczyna się etapowa zabawa. Pierwszy krok to wytropienie potwora. Czterech graczy musi tutaj niezwykle współpracować i być w stałym kontakcie. Znalazłeś ślady? Poinformuj o tym graczy! Tutaj każda informacja jest na wagę złota bo im szybciej znajdziesz bestie tym walka będzie łagodniejsza. Jeśli na czterech łowców czyha ogarnięty gracz, znalezienie go nie należy do łatwych rzeczy, bowiem taki zawodnik potrafi mylić łowców i wprowadzać ich na fałszywe tropy, a potem przygotuje doskonałą zasadzkę. Dobra organizacja to najważniejszy punkt tej operacji. O obecności potwora świadczą mi.n połamane gałęzie, skonsumowana zwierzyna i wreszcie odgłosy natury takie jak spłoszone ptaki, czy przerażające ryki.

[Obrazek: Evolve_20151117093402.jpg]
[MP] Tutaj wcale nie strzelałem do potwora. Tu pomagam kompanowi w ucieczce przed pożarciem, posyłając do niego "szybkość". Tak, wiem jak to brzmi...

Każdy gracz musi przyjąć odpowiednią taktykę. Wszyscy muszą grać określonym planem, wcześniej ustalonym z innymi łowcami. Rozdzielanie się nie jest dobra rzeczą, bo w każdej chwili gracz w skórze wielkiego monstrum bez problemowo załatwi takiego samotnika. Kiedy dojdzie do otwartej walki, cała drużyna musi spełnić swoje zadanie. Wystarczy jedno małe zachwianie, a mecz można zaliczyć do nieudanych. Medyk cały czas musi mieć na uwadze poziom zdrowia wszystkich członków, żołnierz w odpowiednim momencie przeprowadzić zmasowany atak itp, itd. Jeśli taki medyk zacznie strzelać do wroga, a nie skupiać się na leczeniu to duże prawdopodobieństwo, że nikt nie przeżyje. Jeśli Trapper nie wykorzysta swoich umiejętności i w pewnym momencie nie zamknie bestii w pułapce, ta od razu ucieknie i będzie miał czas na regeneracje. Każdy musi spełnić swoje zadanie, każdy musi współpracować, każdy musi wzajemnie siebie osłaniać. Udawać twardziela się po prostu nie opłaca. Samotni Rambo szybko giną, a potem płaczą w kącie.

Pora na potwora

Potwór posiada pancerz i długi pasek zdrowia (zależy w jakim stopniu ewoluował). Może to trochę zabrzmieć dziwne, ale potworem też łatwo się nie gra i całkiem inaczej jest po drugiej stronie barykady. Wtedy nie jesteśmy zwierzyną a królem mapy...
Bycie potworem wymaga niesamowitej koncentracji i obserwacji otoczenia. Rozgrywka musi opierać się na ciągłym planowaniu i myleniu tropiących nas graczy. Nieco, że cały czas czujemy presję czterech łowców przeczesujących gęstą dżungle w poszukiwaniu nas, to jeszcze na początku jesteśmy zbyt słabi, aby rzucać się na otwartą walkę. Tak! Jesteśmy słabi, dobrze czytacie. Pierwsze co musimy zrobić to po protu uciekać i szukać pożywienia. Pożerając dziką faunę, stajemy się coraz silniejszy. Jeśli skonsumujemy odpowiednią ilość cennego pokarmu możemy wyewoluować na wyższy poziom. Wtedy pasek zdrowia nam się powiększy, a nasz potworek zyska nowe umiejętności. W drugim stadium zadajemy silniejsze obrażenia, poruszamy się szybciej i posiadamy specjalne umiejętności (wszystko zależy jaką bestią akurat gramy).
Wcielenie się w potwora zmienia nie tylko perspektywę mapy (otoczenie staje się mniejsze), ale również człon rozgrywki diametralnie ulega metamorfozie. Możemy wspinać się na skałach, łamać drzewa, niszczyć budynki, skakać na duże odległości i straszyć łowców, a nawet współpracować z innymi istotami zamieszkującymi planetę. Nic nie stoi na przeszkodzie aby podrażnić przerośniętą ropuchę, by po chwili rzuciła się na nieświadomych tropicieli. Wtedy zyskamy nieco czasu i przygotujemy lepszą zasadzkę. Atakować trzeba tylko wtedy gdy jesteśmy tego pewni. Najlepiej rozdzielać graczy aby nie mogli siebie wspierać, cały czas rzucając im "kłody pod nogi", wprowadzać ich w niebezpieczne miejsca itp.

Evolve nie opiera się na samych polowaniach. Deweloperzy nie zapomnieli także o innych trybach zabawy. Oprócz standardowego polowania "Hunt", zagramy również w ewakuacje, czyli w takie mini misje ściśle powiązane ze sobą. To okres pięciu dniu, w których każdy przegrany, lub wygrany mecz ma wpływ co wydarzy się w następnym dniu. Dla przykładu - w pierwszym dniu, łowcy mają za zadanie znaleźć kokony i zniszczyć je. Potwór rzecz jasna nie może na to pozwolić, ale jeśli mecz przegra niedostanie "wsparcia" w następnym dniu. Te owe wsparcie to miniony czyli mniejsze wersje potworków kierowane przez SL - to one niszczą obiekty rewspawnów tropicieli. Kiedy sytuacja będzie odmienna i gracze w określonym czasie nie zdążą rozwalić wszystkich kokonów, w następnej potyczce będą mieli do czynienia z większą liczbą owych minionów.
Do ewakuacji zalicza się także typowa obrona. Łowcy muszą współpracować i obronić cenne obiekty energetyczne na arenie. Bestia za pomocą swojej armii musi te obiekty zrównać z ziemią. Ja od razu pokochałem "ewakuacje" ze względu na nieprzewidywalność. Każdy kolejny dzień może różnić się od siebie, bo wszystko zależne jest od wygranych, czy przegranych starć, a bonusy dostarczane za udany dzień wymuszają nad graczami przyjęcie innej taktyki. Bonusy, które mam na myśli to mi.n ulepszona dłoń dla bestii zadająca większe dmg , lub dodatkowe zapotrzebowanie dla łowców typu medykamenty lub ulepszenia dla ekwipunku. Scenariusze mogą być różne i nawet fauna na planecie może ulec zmianie. Jeśli potwór będzie wygrywać w przeciągu tych pięciu dniu, na planetach rozwinie się śmiercionośna flora i fauna, która z pewnością uprzykrzy życie łowcom. Taki system przyczynowo skutkowy naprawdę wciąga!

"Evolve pokazuje grom multiplayer środkowy palec.
Porzućcie dotychczasowe przyzwyczajenia i szablonowe myślenie"
~ Mr. Puma

System levelowania opiera się tutaj na standardowym masterowaniu. Z czasem zyskamy dostęp do mocniejszych wersji tych samych broni i dodatkowych itemów do naszego ekwipunku np. ulepszony jetpack, szybsze poruszanie się, wyższe skoki. Te elementy dobieramy sobie jako dodatkowe dopałki przed każdym meczem. Lepiej sytuacja wygląda u potworów. Na początek kariery mamy dostęp tylko do trzech gatunków. Pierwszy z nich to Goliath wyglądem przypominający trochę Godzillę. Jego wygląd zmienia się wraz z ewolucją. Ostatnia forma wygląda naprawdę kozacko, a w akcji jest jeszcze bardziej nieprzewidywalny. Potrafi on wywołać falę uderzeniową ogłuszającą łowców, rzucać do nich ciężkimi głazami, i wreszcie  - ziać ogniem. Przed ewolucją możemy tylko używać dwóch umiejętności po każdej metamorfozie dobieram sobie dwa kolejne lub udoskonalamy te, które już mamy. I to dotyczy każdego potwora jakiego wybieramy. To jest fajne bo pozwala poniekąd pobawić się swoim buildem i wybrać ulubione "narzędzia" do zabijania.

[Obrazek: image.jpg]

Powiedziałbym, że Kraken jest żywcem wyjęty z książek Lovecrafta, ale pewnie zaraz zjedzą mnie fani. On bardziej pływa po powierzchni areny niż porusza się, używając swoich obślizłych macek. Najgorsze dla tropiących graczy są jednak miny, które nie tylko znacznie spowalniają, ale jednocześnie rażą prądem. Po ewolucji mógł nawet posyłać te miny w stronę graczy z dość dużą prędkością. Dużo obrażeń zadawał także tworząc wiązkę energetyczną formującą się na wielką kulę. Dla Łowców koszmar.

Najszybszy jest jednak Wraith. I najbardziej popularny. Porusza się niezwykle szybko, niemal się teleportując z miejsca do miejsca. Szponami potrafi skutecznie oddzielić od siebie graczy, a swoja szaleńczą szarżą zrobić wszystkich miazgę. Według mnie już w pierwszej formie jest zbyt trudny do ubicia. Tutaj przydałby się lepszy balans...

Dalej jest Gorgona. Brzydki pająk, który w trzeciej formie jest nie do pokonania. Pamiętam jak wraz ze znajomymi męczyliśmy się z nim nawet gdy posiadał drugi poziom. Porywa graczy za pomocą swoich małych pajączków, a potem zamyka ich w kokonach na kilka sekund. Jeśli ktoś z Twoich kompanów nie zareaguje (strzelając w te małe pajączki) zostaniesz tylko obserwatorem meczu. Skutecznie zmyla Łowców tworząc swój obraz iluzji, mało tego - najgorsza jest jego toksyczna trucizna. W kontakcie z tą substancją nawet nie zauważysz kiedy Twój pasek HP spadnie do zera.

Behemoth to bestia z piekła rodem. W pierwszej formie wygląda niewinnie, ale gdy gracz wyewoluje go do wyższych poziomów walka z nim nie należy do przyjemnych rzeczy. Pierwszy ważny atut to jego skamieniały pancerz. Jest nie tylko twardy do rozbicia, ale również niebezpieczny dzięki płomieniom jakie go otaczają. Dlatego warto trzymać go na dystans. Unikalne jest jego turlanie miażdżące mało rozgarniętych tropicieli. Przy takim skillu nie tylko chroni swój najsłabszy punkt (głowę), ale również rozprowadza na wszystkie strony gorącą lawę. Gwałt!

Surówka z koperkiem

Odpowiednia architektura map to klucz do sukcesu sieciowych produkcji. Twórcy na tym polu pokazują swoje inspiracje filmami Avatar czy Predators. Walki toczą się na rozbudowanych arenach, dość dużych, wielkością przypominających te z Batllefielda 4. Struktura tych miejsc pozwala na małą eksploracje i co najważniejsze - w szukaniu odpowiedniego miejsca do przeprowadzenia zasadzki (w myśli potwora), Trafiamy mi.n do gęstej dżungli, gdzie trujące i mięsożerne rośliny przerastające nas o kilkanaście stóp spotykamy na każdym metrze kwadratowym. Moim faworytem jest jednak skalista lokacja z monumentalnymi jaskiniami. Nie raz z ekipą błądziliśmy po naturalnych korytarzach szukając wyjścia w całkowitych ciemnościach. Do listy warto dodać małe miasteczko będące kiedyś sanktuarium dla ludzi albo wielki tropikalny las kontrastujący z zimowymi plenerami (sic!).

[Obrazek: Evolve_20151117094152.jpg]
[MP]Abe posiada: spowalniające granty, pułapkę zamykającą wroga, mocny shotgun oraz pistolet ze strzałkami zaznaczającymi obecność potwora. Wszystko to staje się bezużyteczne jeśli nie używasz tego z głową

Podczas tropienia głównego celu, nie raz, nie dwa przyjdzie nam stoczyć pojedynki z śmiercionośną fauną i florą. Takich niespodzianek jest bez liku, dlatego na każdym kroku trzeba się ubezpieczać. Wiele razy zdarzało mi się być pożarty przez rzecznego krokodyla zakamuflowanego w mulistej wodzie. W oddali widzisz ciekawą skałę? Lepiej dwa razy się zastanów czy aby na pewno chcesz obok niej przejść. Ależ było moje zdziwienie kiedy skała zaczęła się nagle ruszać i porwała naszego medyka. To oczywiście nie była skała, a obślizła, głodna ropucha.
W pogoni za potworem przed naszymi oczami ukazało się stado Albinosów (takich stworzeń wyglądem przypominających krzyżówkę słonia i wielbłąda). Ze względu na to, że te zwierzęta są straszne płochliwe i nieufne zaczęły na nas szarżować. 6 metrowe bydlaki zaczęły szarżować! Cała czwórka dorosłych chłopów (w tym ja) musiała spierd**ać. A cwany potworek uciekł do lasu w celu regeneracji zdrowia.

Teraz będę marudził. A jest na co. Uno - gra jest zbyt mała. Za mało w niej zawartości, atrakcji. Owszem jest kilka interesujących trybów zabawy, ale to wszystko po kilkunastu godzinach gry zaczyna się wypalać. Jasne zawsze można masterować wszystkie postacie w 100%, ale tu pojawia się drugi problem Evolve. Aby dopiąć wszystkie skille, wszystkich postaci do końca trzeba rozegrać mnóstwo meczy, a do tego trzeba graczy. Najważniejszą bolączką dzieła Turtle Rock jest to, że mało osób w nią pogrywa. Nawet gdy chcemy zagrać z randomami to jesteśmy często zmuszeni czekać nawet kilkanaście (serio!) minut by zagrać w jeden mecz. Po serwerach hula wiatr...
Do szewskiej pasji wprowadziła mnie taka sytuacja. Z kumplem czekamy na losowych graczy. Czas mija, aż zdałem sobie sprawę, że już oczekujemy na mecz ładne 20 minut. Z kumplem sobie gadamy na hs'ie o jakiś pierdołach bo nic innego nam nie zostaje. W końcu na serwerze pojawili się jacyś gracze. "No teraz zagramy" - powiedział do mnie e-ziomek. Start! Wbijamy na mapie, biegamy około 2 minuty za potworkiem, a tu dup! Wygrywamy mecz, bo potworek się rozłączył. No i znowu czekanie. Nieeeee.

[Obrazek: image.jpg]

Co innego jeśli dobierzesz sobie drużynę z listy znajomych. I to jest MOC. Ale na takie spotkania trzeba się umawiać o konkretnych godzinach, bo nie każdy ma akurat w tym momencie czas by zagrać w Evolve, Ale jeśli do takiego spotkania dojdzie to ciężko wówczas oderwać od gry. Pamiętam jak całą noc spędziłem z polską ekipą grając praktycznie bez przerwy mecz, za meczem. Wszyscy headsety (komunikacja najważniejsza!) i live streaming.

Oprawa wizualna prezentuje się nieźle. Tekstury w niektórych miejscach są ostre jak żyleta, a efekty świetlne potrafią odwrócić wzrok od celu. Świetne prezentują się warunku pogodowe. Deszcz wygląda realistycznie, a dreptając po błocie i kałużach czułem, że mam mokro w butach. Detekcja kolizji ciut niedomaga. Pokonana zwierzyna  często zawierusza się w tekturach i wygląda komicznie. A gdy na mapie jest zbyt duży chaos, animacja potrafi chrupnąć do magicznych 30 klatek na sekundę.

Te drobne niuanse i tak pozostają w cieniu. Najpoważniejszym problemem Evolve jest jego popularność, a raczej brak. Odpalając ten tytuł musisz przygotować się na długie oczekiwania. Ta gra powinna być "żywym organizmem" (tak jak GTA Online) co rusz usprawniana przez deweloperów. I nie piszę tutaj o takich pierdołach jak kolejne patche, ale o nowych zawartościach, czyli nowe areny, nowe tryby zabawy, czy postacie. I to wszystko za darmo. Gdyby tak było Evolve cieszyłoby się niezłą popularnością, a tak zdycha na naszych oczach. Za dwa lata nikt o tej grze nie będzie pamiętał. Turtle Rock ogarnijcie się.

Evolve to samo mięcho. Niedoceniona perełka. Ewolucja gier multiplayer! Jeśli po raz pierwszy w to zagrasz, szybko dasz sobie sprawę, że od samego strzelania ważniejsze jest wzajemne osłaniania sobie tyłków i myślenie. Nic nie daje większej satysfakcji jak wspólne ubicie cwanego gracza, a zamiast przybijania sobie "żółwików" i klepania po plecach jest dziękowanie za udany mecz. I analogicznie - nic nie daje większej satysfakcji jak pożarcie swoich znajomych w ciele wielkiej bestii, by po chwili powiedzieć "chłopaki to który z was dziś stawia piwko?" Dla takich chwil warto być graczem.

Opracował: Mr. Puma

Plusy:

- tryby rozgrywki
- duży wybór postaci
- oryginalny patent pvp
- potwory różniące się umiejętnościami
- architektura map
- klimat

Minusy

- popularność
- detekcja kolizji
- mikrotransakcje
- za mało zawartości

PODSUMOWANIE:

Masz już dość standardowych starć multiplayer? Rzygasz na Call of Duty? Chcesz zagrać z ekipą w coś oryginalnego? Wybierz Evolve!

[Obrazek: image.jpg]
P.S Pozdrowienia dla użytkowników: mumiszek2009, Miridozu, Mati0705, petrus19969. Z wami było grubo!


OCENA: 8.0


  World of Tanks Generals - wojenna karcianka
Napisane przez: TadeoRetro - 11-29-2015, 05:05 AM - Forum: Newsy ze świata gamingu - Odpowiedzi (1)

World of Tanks Generals - wojenna karcianka

[Obrazek: 2689722.jpg]

W końcu po kilku latach od zapowiedzi ujrzała światło dzienne karcianka World of Tanks Generals od Wargaming. Produkcja dostępna jest w przeglądarkach internetowych oraz iPadach. Obecnie nie wiadomo o dacie premiery na Androidy.

Tytuł umożliwia rozgrywkę międzyplatformową oraz rozpoczęcie bitwy na na jednym urządzeniu i dokończeniu na drugim.

[Obrazek: 2690408.jpg]

W grze mamy do dyspozycji ponad 200 kart, w których znajdziemy czołgi, artylerie, kwatery główne. Dostępne są trzy nacje USA, Niemcy oraz Rosja. Do wyboru mamy multiplayer oraz single player, który potraktowany jest jako trening. Cel gry? Zniszczenie bazy wroga.

[Obrazek: 2689769.jpg]


  Star Wars: Galaxy of Heroes - turówka od Electronic Arts
Napisane przez: TadeoRetro - 11-29-2015, 04:50 AM - Forum: Newsy ze świata gamingu - Odpowiedzi (2)

Star Wars: Galaxy of Heroes - turówka od Electronic Arts

[Obrazek: 191_186229678.jpg]

Już coraz bliżej do premiery najnowszej odsłony filmowej Star Wars ,do której sam osobiście mam mieszane uczucia. Fani serii w tym roku są obdarowani w każdym sklepie gadżetami różnego rodzaju. Nie zabrakło również czegoś poważniejszego. Gracze konsolowi oraz PC-towcy otrzymali wyśmienity tytuł nastawiony na sieciową rozgrywkę Star Wars Battlefront. Dla graczy mobilnych zadebiutowała turówka od Electronic Arts, Star Wars: Galaxy of Heroes.

Gra nie oferuje żadnej rozgrywki faburalnej, zresztą również brakuje jej w Battlefront. Zamiast tego całość obraca się wokół kolekcjonowania postaci i wykorzystywania ich na polu bitwy. Dowodzimy kilkoma postaciami i toczymy nimi wojne.

Produkcja jest darmowa lecz nie zabrakło w niej mikropłatności.

[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=ILVQ-Ly392Y[/youtube]


  PlayStation 4 Remote Play
Napisane przez: TadeoRetro - 11-29-2015, 04:32 AM - Forum: Newsy ze świata gamingu - Odpowiedzi (2)

PlayStation 4 Remote Play

Niedawno na twitterze pojawiła się informaja o tym, że Sony pracuje nad funkcją Remote Play na PC. Funkcja może być znana dla użytkowników konsoli PlayStation Portable, która umożliwiała strumieniowanie rozgrywki.

[Obrazek: 84615020.jpg]

Funkcja pozwoli strumieniować rozgrywkę z PlayStation 4 do Windows oraz Mac OS. Do tej pory firma Sony umożliwiała na taki zabieg tylko i wyłącznie na sprzęcie z pod swoich skrzydeł czyli PlayStation Vita, PlayStation TV oraz Sony Xperia.

Obecnie na rynku jest nieoficjalna aplikacja, która pozwala na taki zabieg. Stworzył ją użytkownik o nicku "Twisted" i życzy sobie za nią 6,5 euro.

Z funkcji strumieniowania mogą korzystać użytkownicy Xbox One. Microsoft oferuje tą funkcję wraz z wypuszczeniem nowego Windowsa 10. Mały chwyt by przeciągnąć więcej osób na nowy system operacyjny?

Skoro Sony pracuje nad Remote Play, czas popracować nad oficjalnymi sterownikami do podłączenia dualshock 4 pod PC.

Co sądzicie o tej funkcji? Będziecie korzystać?


  Wiedźmin 3: Serca z kamienia (DLC) (2015) [Recenzja]
Napisane przez: Mr. Puma94 - 11-15-2015, 11:49 AM - Forum: Artykuły, felietony, recenzje - Odpowiedzi (6)

[Obrazek: 7703407.3.jpg]


DEWELOPER: CD Project RedWYDAWCA: CDP.PLPREMIERA: 13.10.15 WERSJA PL: Tak ONLINE: NIE PEGI: 18 GRACZE: 1PLATFORMA: Ps4, XONE, PC GATUNEK: Rpg

DLC wymaga podstawowej wersji gry.


Grę ukończyłem na platformie: Ps4. Zdjęcia w recenzji oznaczone znakiem [MP] zostały zrobione przeze mnie podczas gry.

Recenzje podstawki przeczytacie Tutaj --> Kliknij, aby przeczytać

Wydany prawie pół roku po podstawce dodatek "Serca z Kamienia" niejako przypieczętowuję już i tak ogromny sukces gry i samych twórców. Zgodnie ze współczesnymi trendami, deweloperzy nie kryli się z tym, że wydają duże fabularne rozszerzenie do podstawki. Datę premiery "Serca z Kamienia" uważam za dogodny - dla graczy nieco spóźnialskich idealna okazja by nabyć produkt kompletny zwłaszcza, że do dodatku możemy "wskoczyć" na czczo, odrywając się od głównej osi fabularnej "Dzikiego Gonu". Dla tych co ukończyli grę dawno i tak przygotowano niemało atrakcji jak za taką cenę. Toteż do świata Trzeciego Wiedźmina pomimo faktu, że podstawkę ogarnąłem na 100 %, wskoczyłem z niemałym entuzjazmem. Bo przecież znak jakości Wiedźmina 3 zobowiązuje, czyż nie?

Co słychać u wiedźmina?

Wraz z ukazanym dodatkiem dostajemy kolejny już w tym roku patch. Wersja 1.11 poprawia błędy z frametem, naprawia liczne bugi i glitche a także wprowadza nowe ikony w zakładce z runicznymi kamieniami. Dodaje też przydatny na mapę strzałkę, dzięki której szybko odnajdziemy punkt docelowy bez potrzeby przewertowania i szukania znacznika po całej mapce. Niestety z kolejnym patchem rodzą się kolejne błędy. Nadal jednak są to małe ryski na wielkim nieoszlifowanym, błyszczącym diamencie.
Co jednak fizycznie wprowadza sam dodatek? Oprócz rzecz jasna fabuły, mamy możliwość poznania nowego rzemiosła jakim jest zaklinacz (o tym za chwilę), podwyższa poziom trudności nawet dla graczy z 35 lvl. Oprócz tego do świata zaimplementowano nowych wrogów, nowe schematy do zdobycia oraz przedmioty do odnalezienia (w tym zestaw Ofirskiego pancerza i zestaw rynsztunku Szkoły Żmiji). Jedynie brakowało mi zleceń wiedźmińskich na potwory, i więcej zadań pobocznych od Npców. jednak misje poszukiwania i spora ilość znaków zapytania nie pozwala się nudzić. Ja bez większej spiny dodatek ukończyłem w 15 h (robiąc wszystko). Te jednak wprowadzenia, zmiany to tylko przystawka do dania głównego. Fabuła i nowe postacie z nią związane odgrywają tutaj pierwsze skrzypce. Wyborów moralnych z podstawki też nie brakuje, ale jest ich wyraźnie mniej, co przecież jak na 15 h powinno wystarczyć, biorąc pod uwagę, że sama historia bardziej kształtuje bliższe i lokale otoczenie, aniżeli polityczne rozkminy władz najwyższych. Bo polityki intryg jest tu mniej. Fabuła ma mniejszy rozmiar i porusza bardziej przyziemne problemy.

[Obrazek: Velen.jpg]
[MP] W dodatku jeszcze większy nacisk położono na swojskie klimaty. Wieś Bronwitz to jedna z większych lokacji odwiedzanych w Dlc. Tu aż kipi słowiańszczyzną!

Właśnie na tym bazuje najbardziej dodatek. Opowieść trzyma w ryzach, a Redzi po przez swoje przywiązanie do kultury Słowiańskiej w grze, oddali jeszcze więcej różnorodnych, wyrazistych kulturowo elementów świata przedstawionego. Innymi słowy: jest więcej motywów z książek Sapkowskiego. Jest też mroczniej. Scenarzyści pokusili się nawet o stopniowo dawkowany humor poprzedzający przywiązanie do tradycji naszych przodków. A więc na bogato: mamy tutaj wiele elementów humorystycznych, elementów fantasy wyjętych z najlepszych książek Sapkowskiego, a nawet nutkę horroru spirytualistycznego. Ja więc udało się to wszystko spiąć w całość w 15-godzinnym dodatku? Tajemnica tkwi w narracji. A dokładniej w subtelnym prowadzeniu wątków, który sprawia, że trudno się oderwać od całej historii. Dość powiedzieć - fabuła jest tu bardziej sprecyzowana, zwarta i po prostu ciekawsza niż w podstawce.

Czas przejść do zarysu fabularnego. Wiedźmin Geralt rafia na dziwne ogłoszenie na temat pewnego niepokojącego potwora. Trop prowadzi do posiadłości von Evereców. A dokładnie do Olgierda von Evereca. Gość z bliznami na twarzy, prowadzący nieco zawadiacki styl życia skrywa pewną tajemnicę. W między czasie Geralt w pewnych okolicznościach poznaje Pana Lusterko. Jegomość emanuje dziwną energią, która ciekawi Geralta. Wkrótce okazuje się, że spotkanie Pana Lusterko wiąże się z tajemnicą z przeszłości Olgierda. Obie historie zdają się zazębiać i tworzyć spójną całość. A wszystko to w jakimś sensie ma związek z paktem zawartym pomiędzy dwoma panami.
Dalej nie chciałbym zdradzać zbyt wiele w tej kwestii. Napomnę z redaktorskiego obowiązku, że do końca nie wiemy, który z dwóch nowych bohaterów z nami pogrywa, a który ma naprawdę szczere intencje. Wiąże się to też z naszymi wyborami, które podejmujemy zagłębiając się w tą intrygującą historie. W między czasie przyjdzie nam odwiedzić kilka ciekawych miejsc, między innymi:  nawiedzony dom Evereców, będziemy także świadkami niezwykłej aukcji w Novigardzie, poznamy sekrety Uniwersytetu Oxenfurckiego oraz zachłyśniemy się iście swojskim weselem, na którym poznamy oblicza zabaw wiejskich chłopów (wątek humorystyczny).

[Obrazek: hearts_of_stone_1.jpg]
Shani pojawiła się już wcześniej w życiorysie Geralta (Witcher z 2007). Jak przebiegnie spotkanie po latach? Czy pomaganie Redańskiej armii wpłynęły na jej losy z Geraltem?

Rude jest piękne

Kolejnym ważnym wyróżnikiem fabuły, jest spotakanie Geralta z piękną Shani. Dziewczyna studiująca na uniwersytecie Oxenfurckim pomaga armii Redańskiej w medycynie. Dla Shani szybko stracicie głowę. Z rudowłosą studentką przyjdzie nam romansować, a jako, że niema wyraźnie wzmianek na temat poprzednich naszych podbojach miłosnych (np. z Triss), możemy bez większej konsekwencji bliżej poznać dziewczynę. Shani z reszta to punkt zwrotny historii. Dzięki niej dowiadujemy się jak naprawdę wygląda życie w Oxenfucie po politycznym przewrocie, a nawet wprowadzi nas w meandry swojskiego życia poza miastem. To miły akcent, że twórcy nie garneli się do pokazania fabuły z większej perspektywy. Dlatego, "Serca z Kamienia" traktowałbym jako jeden z wielu rozdziałów w życiu Geralta, bez większej ingerencji w całokształt podjętych wyborów z podstawowej wersji.
Na całokształt wpływają dopiero odczuwalne zmiany. Dorzucono garść nowych wrogów. W tym kontekście warto wspomnieć o ogromnych Insektodach, które wcześniej widywałem tylko w jaskiniach na Skellige. Teraz skurczybyki żerują prawie po całym Velen. Mało? Co powiecie na gargantuiczne pająki, które atakują w ściśle określonych grupach osłabiając naszą czujność. W lesie roi się ponadto od krwiożerczych dzików, których w podstawce nie było. Przygotujcie się więc na walki z nowym "mięsem armatnim". Obowiązkowo zajrzyjcie przed startem do ekwipunku czy macie oleje na insektody. Przyda się bardziej niż kiedykolwiek. Warto wspomnieć, że walki to już nie spacerek przez park. Po patchu wzrósł znacznie poziom trudności, więc nawet weterani mogą wąchać kwiatki od spodu. Wrogów przybyło też w ludzkich szeregach. Na polankach na północny-wschód od Novigardu swoje obozowiska rozbijają niezależni czciciele Kościoła Czerwonej Róży. Czoło w czoło staniemy także z przybyszami z Ofiru. Uzbrojeni w szable i władających magią kolesi lepiej nie lekceważyć. Takie zmiany zdecydowanie zaliczam na plus!

[Obrazek: Velen_1.jpg]
[MP]Golem na 36 lvl? Podwyższony poziom trudności daje się we znaki. Bez odpowiedniego rynsztunku lepiej nie podchodzić.

Koniec wieńczy dzieło

Co jeszcze? Przygotujecie sporo kasy. Nowe rzemiosło to droga zabawa. Ale cholernie przydatna. Wzorem Diablo, możemy nasze miecze zaklinać słowami, dopakowując do statystyk jeszcze więcej "oczek". Niektóre słowa runiczne to prawdziwe perełki, które wyraźni wpływają na nasze działanie na polu bitwy. Premia do znaków? To małe piwo. Jazda zaczyna się dopiero wtedy, kiedy nasz miecz może np. wybuchnąć cząsteczką energii raniąc napotkanych wrogów. Warunek jest tylko jeden - zainwestujesz to sporo gotówki i musisz mieć jak najwięcej kamieni. Jeśli grasz w gwinta, o pierwszy aspekt nie trudno. Z tym drugim może być gorzej, jeśli nie jesteś typem gracza liżącego ściany. Ale dla chcącego nic trudnego, prawda?
Dalej to dobrze znana Wam wyliczanka: świetna muzyka wzbogacona o nowe linie melodyczne, bardziej pomysłowe walki z bossami, oraz masę innych, pomniejszych szczegółów, które wyłapią Ci, którzy grali w podstawową wersje. Udostępniony obszar w dodatku to wschodnia cześć Velen i Ziemi Niczyjej,a konkretnie okolice wielkiego jeziora i kilka pomniejszych wiosek i posiadłości. Wystarczy, by kolejny raz przepaść na te 15-h i zapomnieć o Bożym świecie. Kogoś w ogóle trzeba namawiać?

Opracował: Mr.Puma


Plusy:

- fabuła i postacie
- możliwość zaklinania broni
- nowi przeciwnicy
- poziom trudności
- kilka genialnych momentów
- drobne usprawnienia w mechanice

Minusy:

- parę pomniejszych błędów

Podsumowanie:

Wybitny dodatek dla wybitnej gry. Gdyby każda produkcja wydawała by takie dlc, nie byłoby marudzenia.

[Obrazek: witcher3_en_wallpaper_hearts_of_stone_the_contra.png]

OCENA: 10


  Seria Mega Man - Nintendo Entertainment System
Napisane przez: ProtoMan - 11-11-2015, 02:58 PM - Forum: Artykuły, felietony, recenzje - Odpowiedzi (5)

Mega Man(w Japonii Rockman) to podseria gier wydanych przez Capcom na platformę Famicom/NES. Jest to jeden z najlepiej sprzedających się cyklów na te konsole. Są to platformowe gry akcji. Wyróżnia je fakt przejmowania mocy pokonanego rywala, możliwość ustalenia sobie poziomu trudności poprzez wybieranie leveli w danej kolejności oraz starannie wykonana i dobrana oprawa dźwiękowa. W tym temacie opiszę kolejno poszczególne indywidua jak i ogół serii.


NAJWAŻNIEJSZE POSTACIE WYSTĘPUJĄCE W GRACH
1.Dr. Thomas X. Light
  Stwórca robotów takich jak Rock, Roll, Cut Man, Elec Man, Fire Man, Bomb Man, Ice Man oraz Guts Man. Dwa pierwsze
      zostały stworzone w celu pomagania doktorowi w jego laboratorium, pozostałe zaś zostały zaprojektowane, by
      usprawniać wykonywanie codziennych czynności każdemu człowiekowi.


[Obrazek: 110jbqv.gif]

2.Dr. Albert W. Willy
  Główny wróg i złoczyńca w całej serii gier. Został nominowany do Nagrody Nobla razem z Dr. Light'em, ale jej nie
      otrzymał wskutek czego przeszedł na stronę zła.


[Obrazek: 2a0gkd2.gif]

3.Rock
  Robot stworzony przez Dr. Light'a do pomocy w laboratorium, który został potem przemianowany na imię
     Mega Man oraz przeprogramowany, aby walczyć z Dr. Willy'm. Jest to tytułowa postać, w którą wciela się gracz.


[Obrazek: 2hf2tc0.gif]

4.Roll
  Robot-pokojówka stworzony przez Dr. Light'a. Siostra Mega Man'a.

[Obrazek: kah6yw.jpg]

5.Proto Man
  Prototyp robota będący bratem Mega Man'a oraz Roll wykonany przez Dr. Light'a, przeprogramowany przez
     Dr. Willy'ego i ostatecznie podążający własnymi ścieżkami. Pierwszy raz pojawia się w trzeciej części gry. Często pomaga Mega Man'owi w walce.


[Obrazek: betqw8.gif]

Dr. Willy oraz Dr. Light zostali nominowani do Nagrody Nobla, jednak otrzymał ją tylko ten drugi. Wówczas Willy rozgniewał się, wybudował sobie bazę na wyspie na Pacyfiku i stamtąd - w ramach zemsty - opracowywał nikczenne plany wprowadzenia chaosu na świecie i przejęcia nad nim władzy. Pewnego razu Dr. Willy zakradł sie do laboratorium Light'a i wykradł sześć stworzonych przez niego robotów - Cut Man'a, Guts Man'a, Ice Man'a, Bomb Man'a, Fire Man'a oraz Elec Man'a, które to stworzył w celu pomagania ludziom na co dzień. Złoczyńca przeprogramował je tak, aby te siały terror i śmierć oraz wspierały wykonywanie jego złowieszczych idei. Light zauważywszy to przestroił Rocka z laboratoryjnego pomocnika na obrońcę ludzkości, który miał powstrzymać Willy'ego.


MEGA MAN 1

Po tych wydarzeniach rozpoczyna się rozgrywka pierwszej części. Gracz musi pokonać przeprogramowane roboty, dotrzeć do bazy Willy'ego i powstrzymać go przed zawładnięciem nad światem.

Pierwsza część gry nieco różni się od swoich następczyń. Mega Man musi pokonać sześć robotów - a w następnych fragmentach serii - sami zobaczycie! Ponadto występuje tutaj licznik zdobytych punktów(wówczas bardzo popularny w grach z automatów arcade), a na powerupy zostały nałożone inne tekstury.

[Obrazek: 2md5vo4.jpg]

[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=slD8IzS5kOA[/youtube]


MEGA MAN 2

Mega Man pokonał Willy'ego, jednak ten nie odpuszcza. Po upłynięcia roku od tego wydarzenia doktor skonstruował osiem(a nie sześć!) robotów, które również miały mu pomagać.

Zadaniem gracza jest - podobnie jak w pierwszej części - pokonanie wszystkich robotów i powstrzymanie rzezimieszka.

[Obrazek: 2lbo0eb.jpg]

[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=VJxPC2ZT288[/youtube]


MEGA MAN 3

Willy stwierdził, że zrozumiał swoje błędy, postanowił się poprawić i w tym celu ma zamiar stworzyć robota o imieniu Gamma, który będzie strzegł pokoju na świecie. Nie jest to jednak takie proste, ponieważ do ożywienia maszyny potrzebne jest osiem elementów energii, które są porozrzucane po całym świecie. Roboty stworzone przez doktorów - Spark Man, Snake Man, Needle Man, Hard Man, Top Man, Gemini Man, Magnet Man i Shadow Man - zbuntowały się przeciw swoim stwórcom i za wszelką cenę chciały zapobiec dostaniu się odłamków energii do ich rąk.

W tej części po raz pierwszy pojawił się Proto Man! W poziomach niektórych Robot Masters staje on na drodze Mega Man'a oraz z niewiadomych przyczyn walczy z nim.

Po rozprawieniu się z rozzłoszczonymi robotami Mega Man wrócił do bazy Dr. Lighta i dowiedział się, że Willy zdobył części energii samodzielnie, ukradł Gammę z laboratorium, którego ostatecznie chciał wykorzystać do czynienia zła i zbiegł do swojej fortecy. Rock od razu wyruszył na ratunek świata, aby pokonać szaleńca.

[Obrazek: 2zth9o2.png]

[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=SwZ_YwvYHo4[/youtube]


MEGA MAN 4

Rok po zakończeniu wydarzeń z trzeciej części gry Dr. Light dostał tajemniczy list od Rosjanina - Dr. Cossack'a. W jego treści jest napisane, że to Cossack jest najlepszym inżynierem robotyki i że zbudował 8 Robot Masters'ów -  Ring Man'a, Dive Man'a, Skull Man'a, Pharaoh Man'a, Bright Man'a, Toad Man'a, Drill Man'a oraz Dust Man'a, aby przejąć kontrolę nad światem. Zupełnie jak Willy. Wówczas Light wyposażył Rocka w nową broń - Mega Booster, aby ten, jeszcze silniejszy, mógł stawić czoła antagoniście.

Po pokonaniu Robot Masters'ów doszło do starcia z Rosjaninem. W trakcie walki przybyła Kalinka - córka Cossacka - która oznajmiła Mega Man'owi, że Dr. Willy wziął ją i jego ojca jako zakładników i zmusił do czynienia zła. Poprosiła go również, aby nie czynił już więcej krzywdy jej tacie. Po tym wszytkim Rock zlitował się nad nimi i wyruszył na atak do bazy Willy'ego. Po walce baza doktora została zniszczona, ale on sam uciekł.

[Obrazek: fxh3k1.png]

[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=6ZqaCxROJrY[/youtube]


MEGA MAN 5

Dwa lata później Proto Man stworzył 8 robotów-złoczyńców: Stone Man'a, Gravity Man'a, Crystal Man'a, Charge Man'a, Napalm Man'a, Wave Man'a, Star Man'a oraz Gyro Man'a, oraz porwał i uwięził Dr. Light'a. Mega Man zastanawiał się dlaczego jego brat przeszedł na złą stronę i postanowił mu się sprzeciwić.

Po zakończeniu żywota ośmiu robotów Rock dotarł do samego Proto Man'a, który - jak się okazało - jest plagiatem! W trakcie walki na pomoc przyszedł prawdziwy Proto Man udowadniając, że jest niewinny, a za tym wszystkim jak zwykle stoi Dr. Albert A. Willy. Jak zawsze protagonista gry ruszył, aby go powstrzymać.

[Obrazek: 2i8c5yr.jpg]

[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=70MKdFuieW4[/youtube]


MEGA MAN 6

Po raz pierwszy został zorganizowany Turniej Mistrzów robotów, w którym wzięło udział 8 robotów: Blizzard Man, Wind Man, Flame Man, Plant Man, Tomahawk Man, Yamato Man, Knight Man oraz Centaur Man. Organizatorem tego wydarzenia był niejaki Mr. X, który przejmuje kontrolę nad robotami i odchodzi, aby zawładnąć nad światem. Główny bohater reaguje tak, jak zawsze i podejmuje się zadania pokonania robotów i powstrzymania złoczyńcy.

Unicestwił on osiem nibyludzi, po czym popędził do bazy Pana X. Po walce X zdjął z siebie przebranie i okazało się, że nie jest to nikt inny, jak odwieczny arcywróg Mega Man'a - Dr. Willy. Przemieścił się on do swojej bazy, aby tam raz na zawsze pozbyć się Rock'a.

Kiedy już doszło do starcia i Dr. Willy został pokonany, aresztowano go. Wówczas nastał ostateczny spokój na świecie!

[Obrazek: otm5j6.png]



Tym sposobem seria gier Mega Man na konsolę Nintendo Entertainment System kończy się. Niepodważalnie są to jedne z najlepszych gier, jakie powstały na tę platformę. Z tego również powodu jest ona doceniona przez kolekcjonerów i miłośników gier.