Witaj na www.ephe.pl - Forum miłośników gier!

Thread Rating:
  • 0 Vote(s) - 0 Average
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
PIRACTWO
#1
JAKIE JEST WASZE ZDANIE ODNOŚNIE PIRACTWA?
Zacznę od mojego. Nie ulega wątpliwości że piractwo gier (mówię o piraceniu na własną użytek nie na sprzedaż bo do dość jasne) może szkodzić twórcom gier. Po pierwsze były projekty, czasem całe konsole, które obecność i łatwość piractwa zniszczyły. Dla mnie takim przykładem jest psp - gdzie koszty produkcji z racji na duże możliwości konsoli były spore, a piractwo na tyle łatwe że twórcy często wypuszczali produkty robione naprędce, niewarte swojej ceny, bądź anulowali projekty z racji nieopłacalności. Piractwo pewnie przyłożyło się do dzisiejszej formy dystrybucji gier - jako usług, oraz praktyk takich jak lootboksy -rzeczy które raczej obniżają jakość rozrywki. Czy to jednak znaczy po prostu że nigdy nie wolno (w kwestii moralnej - przepisy są jasne) piracić?
"Kradzież to kradzież" - Najprostszy argument i z wierzchu wydaje się zupełnie rozsądny. Ale jest pare problemów:
- pytanie czy dostęp do kultury powinien być uwarunkowany posiadanymi zasobami?
Jeśli Cię nie stać nie graj! Można uslyszeć. Czy to znaczy że jeśli Cię nie stać nie jedz? Albo jeśli Cię nie stać nie lecz się? Wiem że to nie to samo, ale nautralną potrzebą ludzką jest rozwoj, uczestnictwo w dorobku kulturowym - dodam że dorobku kulturowym, kultury której podwaliny kładzie praca zwykłych ludzi - właśnie tych których często nie stać. Jeżeli kradzieży chleba dokonuje osoba bezdomna i głodna, nie możemy mówić o takiej samej kradzieży jak gdyby dokonała jej osoba którą na chleb stać (oczywiście chodzi mi o kradzież który gdyby się nie sprzedał zostałby wyrzucony - nie o odbieraniu komuś innemu potrzebującemu). Ktoś powie 
"bezdomny może znaleźć pracę, zarobić i kupić" - tylko że to zwykle nieralne. Zwykłe pozbieranie życia nie wychodzi ludziom z dużo większymi zasobami i wsparciem społecznym a co dopiero bezdomnemu. Porównanie nie jest wcale głupie bo w przypadku dostępu do kultury podobnie ma się z przeciętnym choćby polakiem. Prace które wykonujemy większości ludzi nie dają możliwości życia na godnym poziomie, można co prawda powiedzieć "znajdź lepszą pracę/ dopominaj się o lepsze warunki" ale bez porozumienia społecznego, dopominanie sie o lepsze warunki raczej skończy się na utracie pracy i jakichkolwiek środków do życia. Mówiąc krótko nie stać nas bo nie mamy statystycznie adekwatnych możliwości poprawienia sobie statusu życia własną pracą w wymiarze pozwalającym na jakiekolwiek życie poza nią. Czy to znaczy że nie możemy korzystać z kultury kiedy nas na nią nie stać? To kwestia osobista - ja uważam że możemy.

- Czy na pewno kopiowanie gry jest tym samym co kradzież np. auta? Niekoniecznie, bo kopia nie wymaga fizycznych zasobów, ani pracy. Kiedy ktoś kradnie auto, ktoś to auto traci. Kopiując grę nie odbieram jej komuś. I to nie jest wcale głupi argument, bo o ile nie można każdemu rozdać aut, zlotych sedesów czy innych pierdół - bo nie ma zasobów tyle, nie ma kto tego zrobić i w końcu to tylko produkcja śmieci i niszczenie środowiska; tak dobra kultury w wersji cyfrowej mogłyby być dostępnie niemal dla każego bez powyższych konsekwencji. Zostaje jednak kwestia że kopiując nie kupuje się (można niby później ale mniejsza). Pytanie oczywiście czy kupiłoby się gdyby opcja skopiowania nie istniała. To nie jest jednoznaczna kwestia i jest masa dowodów na twórców którzy przez piractwo zwinęli manatki więc tego argumentu nie da sie tak obejść. Ja myślę że jest na to rozsądne pośrednie rozwiązanie, dobre na tyle na ile nie możemy systemowo czegoś poradzić (w sensie zapewnienia opłacalności twórcom). Otóż kupować tyle ile jest się w stanie, szczególnie od twórców, oraz honorować najbardziej tych których dzieła lubimy. Jesteś biedny i piracisz? To kup chociaż raz kiedyś coś w reedycji od swoich ulubionych twórców. No i dodatkowo należy zupełnie unikać piracenia w okresie zbierania największych zysków. Założenie że jeśli masz hajs to po prostu nie pirać i poczekaj conajwyżej aż stanieje jest oczywiste [Image: 1f61b.png]:P
- No i ostatnia kwestia podobna do początkowej. Mianowicie na ile gry czy inne dzieła kultury są tylko zbędnym dodatkiem a na ile ważnym elementem kultury. Ja uważam że są częścią kultury a nie jej zbędną częścią - tak samo jak muzyka, film czy literatura. Wydaje mi się że zapora finansowa (ustrój, warunki gospodarcze itd.) nie wystarcza do odebrania możliwości uczestnictwa w niej, a brak dostępu tylko pogłębia rozwarstwienie.
Każde jednak rozwiązanie w kogoś godzi - piracąc prawdopodobnie nie zapłacisz cześci pieniedzy które byś rzucił, odmawiając komuś innemu zaś dostępu z racji braku pieniędzy, rozliczasz go z przepisów w nieadekwatny sposób bo dobrze wiemy że można pracować uczciwie i nie mieć pieniędzy na podstawowe wydatki.
Jest jeszcze kwestia piracenia gdy produkt nie jest dostępny czy przez wiek czy ograniczenia regionalne. A także kwestia dopasowania cen do rynku ale to już i tak dość się rozpisałem.

Podsumowując ja osobiście dopuszczam piractwo, przy czym uważam że każdy gracz powinien kupować przynajmniej tyle gier ile może, najlepiej ze źródeł które pozwalają zarobić twórcom. Jestem też przeciwny piractwu w okresie największej sprzedaży. I rozumiem że inni mogą mieć inną opinię xd
Reply
#2
Bardzo rozległy problem. Sprawa indywidualna, uwarunkowana ukształtowaniem człowieka przez czynniki cenowe, społeczne, etyczne, ustrojowe itd. Popierasz problem bardzo dobrymi argumentami. Brakuje mi tylko przykładu z ludźmi, którzy biją pianę krzycząc: " Kto nie piracił niech pierwszy rzuci kamień" xD

Odpowiem Ci od strony obiektywnej i subiektywnej:
Obiektywnie:
Ad.1 Czy dostęp do kultury powinien być uwarunkowany posiadanymi zasobami?
Praktycznie pewnie jest tak jak napisałeś, choć sytuacji życiowych - jak wiemy - może być od GROMA! Najbardziej rozsądnym jest sprowadzić wszystko do piramidy potrzeb Maslov'a, i sprawdzić gdzie znajdują się potrzeby samorealizacji. Natomiast życie weryfikuje nas na swój sposób, i każdy spełnia swoje potrzeby wg swojej własnej piramidy.
Ad.2 Nie wiem czy tak jest faktycznie, ale uważam, że w świetle prawa wartości niematerialne i prawne w przypadku kradzieży są tak samo traktowane jak zwykłe aktywa, rzeczy fizyczne itd. Sprowadzę to do tego: masz jakieś know-how -> tworzysz coś z własnych środków -> jesteś właścicielem produktu -> decydujesz czy jest to wersja darmowa, ograniczona, odpłatna. Jeżeli darmowa to masz to w dupie (w kontekście piracenia), jeżeli odpłatna, po prostu ktoś cię okrada "piracąc". Nie chciałbym żeby ktoś mnie okradał.

Subiektywnie:
Grałem na pegazusie, ściągałem cracki, wypalałem kopie zapasowe - w dzieciństwie. Obecnie w miarę możliwości finansowych staram się kupować gry, nie wspieram chińskiego koncernu, nie ściągam ripów, nie wypalam płyt. Uważam, że piracenie jest złe - moja sprawa. Ktoś to robi? Jego sprawa. Ale skręca mnie jak ktoś to robi i się z tym obnosi lub sprzedaje: "mam 400 dyskietek na pegazusa", "kupię konsolę przerobioną, bo nie stać mnie na gry hehe" itd.

Reasumując: Piracisz? Na własną rękę, i Tyle Uśmiech
Reply
#3
Moje porównanie odnośnie innego charakteru aut czy gier nie dotyczyło prawa - bo to jasne i masz rację. Miałem na myśli raczej coś takiego - nie można obu rzeczy na gruncie moralnym zrównać bo o ile kradzież rzeczy zawsze oznacza pozbawienie kogoś czegoś o tyle piractwo nie musi. Jeżeli nie kupię auta bo mnie nie stać, a je ukradnę to ktoś straci auto za które zapłacił. Jeśli zaś skopiuję grę to kradnę tylko "potencjalne" kupno którego bym mógł dokonać. I dla mnie to sie rozbija o tę potencjalność. Jeżeli mam możliwość zakupu, stać mnie i normalnie bym kupił to wtedy piracąc nijako okradam. Jeżeli naprawdę nie stać mnie, to i tak bym nie kupił. Czyli w pierwszym rzędzie tej potencjalności nie bylo. Oczywiście to nie jest aż takie proste bo idzie o to żeby mimo wszystko wspierać w taki stopniu w jakim można i kupować tyle ile się da. A z tym że to indywidualna sprawa zgadzam się w 100%. Z tym pytaniem o przerabiane konsole niebardzo się zgadzam, bo realnie to twórcy już naprawdę nie zarabiają na ps2 czy psx ale oczywiście obnoszenie się z tym jest marne
Reply
#4
Gra to jakby nie patrzeć - usługa, której jakby nie było, to przeżyjesz. Nie można jej porównać do kradzieży, której ceną nie zrobienia, jest śmierć np. z głodu. Moim zdaniem, że jeśli stać cię na komputer, to na gry też. jeśli twoi rodzice kupili ci komputer, czy konsolę, to ich stać na gry, które mogą dla ciebie kupić.

Oczywiście mówimy tutaj o teraźniejszych czasach. nie cofajmy się tutaj do wesołych lat, gdy prawo autorskie nie istniało, a na gry, chodziło się na okoliczny bazarek, by rodzice kupili za te 10-30 zł kolejną grę. Dziś sam nie mam czasu na granie w co popadnie i mimo, że posiadam sporo gier kupionych za moje pieniądze, to sporo z nich czeka na ukończenie na długo po premierze.

Niektórzy devowie poszli na taki układ, że ich gra jest za darmo, a utrzymać ją mogą sami gracze, np. kupując skórki, czy wspomagacze, dzięki którym szybciej nabiją expa, czy hajs w grze. Takim genialnym ruchem wykazało się Path of Exile. Zawartość jest darmowa i nie musisz nawet wydać ani złotówki na grę. za to jeśli chcesz się wyróżnić, to możesz zakupić skiny. Myślę, że przy dobrze przemyślanych produkcjach, model pay4dress jest najlepszym rozwiązaniem na piratów i zarabianie na grze, która właściwie to jest singlowa, z opcją grania wspólnie z innymi.

Co ze starymi grami, trudno dostępnymi na płycie, ale łatwo jako rom? powołuje się tu na czyjeś sumienie, bo to zależy też od kraju w jakim się znajdujesz i od interpretacji prawa. Sprawa do dziś jest zagmatwana i pewne jest tylko to, że w Polsce nie wolno udostępniać nikomu kopii wszelakiego oprogramowania. Resztę zostawiam do interpretacji innym, co wolno Uśmiech

oczywiście nikomu nie zakazuje piractwa, jak kto woli według swojego sumienia - jeśli chcesz okraść deva czy twórców z ich pracy, to twoja sprawa. ty ryzykujesz. Pamiętaj, że dziś kupując grę, dostajesz w pełni sprawny produkt, który możesz zwrócić, jeśli po 2 godzinach rozgrywki ci nie przypadł do gustu. Cyfrowa dystrybucja ma pewne zalety Uśmiech Możesz też ją spiracić i bawić się trochę czasu w to, by tytuł ci odpalił w końcu, bo z tego co wiem, kiedyś niektóre gry miały tak dziwne sposoby ich spiracenia, że dobre 2 godziny zajęło nim by się uruchomiła.

Jednak dla swojego bezpieczeństwa nie należy się publicznie chwalić czy mówić, że robiło się ten proceder dziś czy kiedyś, idąc starą zasadą, ze wszystko co powiesz publicznie, może być wykorzystane przeciwko tobie Uśmiech

[Image: 221b3919977811.5779b5a6aaeac.png]
Timi Utox

Graphic Designer, Partner Youtube


Reply
#5
odp do timiutox
Hm.. Po pierwsze nie popieram piractwa. To proceder który polega na korzystaniu bez uiszczenia opłaty z czyjegoś dorobku intelektualnego w formie która normalnie jest płatna. 
Nie zgodzę się jednak z takim uproszczeniem sprawy - chodzi mi tu głównie o kwestię że (parafrazując) gry to nie chleb - można bez nich żyć. To jasne że gry, podobnie jak choćby książki, muzyka czy film nie są niezbędne do przeżycia w sensie fizjologicznym. Ale po pierwsze trzeba sobie zadać ogólne pytanie czy minimum jakości życia to tylko minimum fizjologiczne. Nie i to z wielu powodów, z czego najbardziej istotnym jest to że jakość naszego życia psychicznego w dużym stopniu determinuje jakość naszego życia fizjologicznego - osoba której zapewnimy minimum fizjologiczne, z niezaspokojonymi potrzebami psychicznymi choćby w postaci alienacji od społeczeństwa, podupadnie na zdrowiu, będzie prawdopodobnie żyć sporo krócej. Nie odnoszę tego bezpośrednio do gier ale chcę pokazać że związek z psychiką i ciałem jest niezaprzeczalny i cała dziedzina psychosomatyki (czyli relacji psychika - ciało) udowadnia ten wpływ (choćby efekt placebo, czy wpływ stresu na choroby nowotworowe i naczyniowe).
Dalej należy się zastanowić czy w obecnej kulturze, można być w pełnoprawnie funkcjonującą jednostką bez dostępu do dzieł kultury, czy np. internetu. Moim zdaniem (i myślę że łatwo by to udowodnić), warunkuje to pozycje w jakiej znajduje się jednostka - bez dostępu do kultury jesteś wyrzutkiem społeczeństwa. Ważna też jest możliwość jej doboru i korzystania z niej na równych prawach a nie tylko z tych form które udostępnione są za darmo. Przeczytanie książki z biblioteki nie będzie zastępstwem dla przesłuchania płyty na którą Cię nie stać, podobnie jak nie będzie bycie "skazanym" na to co puszczą w radiu.
Strata producentów gier wynikająca z piractwa jest bezdyskusyjna - nawet gdy przytacza się argumenty jakoby piractwo popychało też w pewnym stopniu branżę - bo tak czy siak jest to niepłacenie za coś z czego się korzysta.
Jednak trzeba pamiętać że żyjemy w określonym systemie, w którym funkcjonują wszyscy (na różnych prawach) i częstokroć nie mamy możliwości mimo starań poprawić swojego standardu.
To kwestia moralna (a nie prawna ta jest jasna dość)- jeżeli ktoś uczciwie pracuje i statystycznie rzecz ujmując nie ma realnych szans na lepszą pracę (tak jak statystycznie obywatel targanego wojnami domowymi afrykańskiego państewka nie ma realnej szansy zdobyć edukację i spokojnej dobrze płatnej pracy), a nie stać go na pełne uczestnictwo choćby w kwestii kultury growej (obecnie - finansowo większej niż przemysł muzyczny czy filmowy), to pytanie czy ma się prawo mu taką opcję jak piractwo odebrać (w sensie ocenić go moralnie źle). Moim zdaniem nie jeżeli kupuje tyle gier ile może, i wspiera przemysł growy na tyle na ile może, oraz tak jeżeli w ogóle nie obchodzi go kwestia wspierania twórców których gry ceni). Dlatego tak to oceniam bo uważam że prawo do uczestnictwa w kulturze ma każdy, a ktoś kto uczciwie pracuje ale go nie stać nie powinien ponosić dodatkowych konsekwencji funkcjonowania w niesprawiedliwym systemie.
Innymi słowy w takim przypadku winnym jest tak naprawdę system (gospodarczy, ustrój, osoby korzystające z takiego stanu gospodarki np. z taniej siły roboczej), bo to on odbiera realne szanse na rozwój jednostki. W przypadku "zaciekłego" piractwa winni są oczywiście piraci.

I jeszcze co do idei jak stać Cię na komputer to stać Cię na gry - niby czemu? Poza tym że komputer czy konsolę można dostać, to ich zakup jest tak naprawdę niewielkim kosztem (często rozłożonym na raty) w porównaniu do korzystania w miarę normalnie z gier. Wydaje mi się że można między bajki włożyć ideę według której gracz gra w jedną grę przez pół roku, czy w 5 gier na krzyż przez większość życia. Zasadnicza część z nas gra w masę tytułów, większość tylko sprawdzając i wybierając te ciekawsze. Poza tym sam argument odnosi się w moim mniemaniu do bardzo niefajnej idei jakoby "jak masz telewizor to nie jesteś aż tak biedny bo telewizor nie jest potrzebny do życia". Wbrew pozorom koszty przeżycia w zakresie podstawowych potrzeb są wielokrotnie wyższe niż relatywnie drogie sprzęty RTV. Powiedziałbym że sprzedaje sie ludziom bajkę że są po prostu głupi i leniwi a nie biedni bo przeca mają smartfony. To polecam eksperyment - sprzedać całość sprzętu rtv i zobaczyć na ile to starczy. U przeciętnej rodziny pewnie na miesiąc. A jednocześnie obecność tych rzeczy pozwala zapewnić jakąś rozrywkę/ edukację która dla każdego człowieka jest istotna. No a jeśli kogoś stać na naprawdę wypaśny sprzęt wtedy rzecz jasna tak biedny nie jest. I tak jak mówiłem zależnie od stanu finansowego - kiedy możesz kupuj gry, jeśli w nie grasz - poziom tego kiedy i jak zależy od osoby.

Na koniec jeszcze kwestia pragmatyczna - na ile rzeczywiście szanowane są prawa autorskie przez ludzi. Jak oglądasz np. teledysk na kanale yt nie powiązanym z artystą bo ktoś zrobił bezprawny upload to wspierasz piractwo (nie w świetle prawa ale wedle rygorystycznej oceny moralnej), oglądasz serial u kumpla który go ściągnął - to samo, masz piosenki mp3 z neta, to samo. Kserujesz artykuł z podręcznika na uczelnię - ponownie. Na ile tak naprawdę korzystamy po prostu z kultury a na ile bawimy w prawa autorskie, oraz na ile twórcy gier też przestrzegają tego rygorystycznie.
Reply
#6
Bardzo ciekawe posty Uśmiech Ja również nie popieram piractwa, kiedyś ludzie bardzo dużo ściągali gier na PC i sprzedawali mało kto miał dostęp do internetu czy np nagrywarkę. Teraz wydaję mi się, że czasy się zmieniły ja osobiście kupuję oryginalne gry na konsolę.
Reply
#7
Nie popieram piractwa, ale tak, jak ktoś wspomniał. Nasza jakość życia psychicznego przekłada się na życie fizyczne. Trzeba to wziąć pod uwagę, a nie każdego stać, aby kupił sobie nową grę...
Reply
#8
Gdyby człowiek miał za każdym razem pisać od A do Z swoją historię w takim temacie to łatwiej byłoby to napisać raz , zachować dokument tekstowy na przyszłość i kiedy pojawia się znowu ten temat po prostu to wkleić .Piractwo popierałem i przeszło już 30 lat popieram to nadał i popierać będę. Niech ci co nie mają żadnej MP3 na kompie , lub filmu , lub czegokolwiek rzucą kamieniem pierwsi . Dopiero wtedy możemy podyskutować .
Reply




Users browsing this thread: 1 Guest(s)